Blog GoogleMon.pl

O monitorowaniu pozycji w Google i pozycjonowaniu

GoogleMon ruszył

skomentuj

Stało się. Dzisiaj udostępniłem rejestrację w serwisie. Osoby które zapisały się na powiadomienia dostały informację wcześniej i od jakiegoś czasu korzystają z testowej wersji. Na razie można dodawać domeny i frazy do monitorowania i oglądać ich pozycje w google.pl z każdego dnia.

Nie obyło się bez błędów - pozycje fraz zawierających polskie znaki nie pokazywały się, ale po to jest wersja testowa żeby błędy wyeliminować. Z polskimi znakami już OK, zapraszam do rejestracji w googlemon.pl.

01.07.2009, godz. 21:35

Kategoria: Googlemon

Jak najprościej się wzbogacić, czyli wielokrotne transakcje z klientem

skomentuj

Koniec snu zimowego, coś napiszę. Stomping The Search Engines 2, amerykański kurs pozycjonowania o którym wspominałem w lutym, można od jakiegoś czasu kupić w wersji do ściągnięcia za dolara. Linka nie podaję, bo nie mają programu partnerskiego :P

Chodzi mi nie tyle o samo wydawnictwo co o strategię biznesową wydawców. Kupienie kursu jest równoznaczne z zasubskrybowaniem elektronicznego miesięcznika The Net Effect. Pierwszy miesiąc jest za darmo, każdy następny $39,95. Przy czym subskrybcja, czyli to o co naprawdę chodzi  sprzedającym, jest prezentowane jako “darmowy bonus” do kursu.

Słowem kluczowym jest tu continuity - ciągłość. To znaczy, że zamiast próbować sprzedać coś klientowi jednorazowo za większą sumę, zamiast tego sprytni kapitaliści “kupują” sobie klienta ofertą nie do odrzucenia. Kiedy haczyk jest już połknięty, a klientowi spodobało się to co mają do zaoferowania, otwiera się możliwość stałych, automatycznych, comiesięcznych zarobków.  Tutaj wypadałoby  docenić geniusz wynalazców karty kredytowej dzięki której można automatycznie pobierać kasę od klienta raz na jakiś czas.

Wielokrotne transakcje z klientem są podstawą biznesu. Poczynając od czynszu za mieszkanie, prądu, wody, internetu, telefonu itd., poprzez pozycjonowanie, do tego co widać w reklamach telewizyjnych. Zwróć uwagę, że większość reklamowanych w telewizji rzeczy konsumuje się wielokrotnie, czy jest to sok, piwo, płyn do mycia naczyń, pieluszki, podpaski, Gazeta Wyborcza czy ubezpieczenia. A na czym zarabiają firmy motoryzacyjne? Nie na samochodach. Na częściach do samochodów.

16.06.2009, godz. 15:53

Kategoria: Biznes

Jak zwrócić na siebie uwagę na Twitterze?

skomentuj

Twitter to obecnie supernowa internetu. Serwis bardzo szybko rośnie i mnóstwo ludzi zastanawia się, jak na nim zarobić (właściciele Twittera też się nad tym zastanawiają, ale to inna historia).

Moim zdaniem nie ma co się zbytnio ekscytować, bo krótkie wiadomości które są centralną funkcjonalnością serwisu nie sprzyjają efektywnemu przekazowi marketingowemu. Z drugiej strony w takiej masie użytkowników na pewno znajdą się zainteresowani tym co mamy do powiedzenia. Tak więc wczoraj założyłem sobie konto żeby zapoznać się z fenomenem Twittera.

Owocem tej decyzji jest to, że dzisiaj przyszły do mnie zawiadomienia o trzech nowych followerach, czyli ludziach którzy mnie obserwują. Oczywiście zaraz otworzyłem ich profile żeby zobaczyć kto to poznał się na moim geniuszu. I przeżyłem rozczarowanie, bo okazało się że 2 z 3 tych osób stosują obserwowanie jako sposób na przyciągnięcie uwagi obserwowanych. Wnioskuję tak po tym że mają coś do sprzedania i około 20-30 razy więcej osób obserwowanych niż tych, które ich obserwują.

Taktyka w moim przypadku była skuteczna. Podejrzewam że w przypadku innych osób też. Obserwuj, jeśli chcesz być obserwowany.

18.04.2009, godz. 16:40

Kategoria: Biznes

System statyczny w SeoNecie

skomentuj

Seonet to najpopularniejszy obok E-weblinka system wymiany linków w Polsce. Od głównego konkurenta odróżnia go to, że oprócz systemu linków dynamicznych, które raz są tu a za chwilę gdzie indziej, jest system linków statycznych które raz przydzielone zostają na stałe.

System statyczny dodano w drugiej połowie 2008 roku i można odnieść wrażenie, że jest jeszcze nie do końca dopracowany. Po wstępnych testach nie zachwycił mnie też skutecznością. Wreszcie jest totalnie nieintuicyjny, tzn. na pierwszy rzut oka zupełnie nie wiadomo o co chodzi.

W zrozumieniu zawiłości systemu statycznego pomógł mi post krupka na forum PiO. Dzięki niemu pojąłem znaczenie poszczególnych kolumn przy linkach w części statycznej:

Limit dzienny - ilość nowych serwisów na których linki statyczne pojawią się jednego dnia.
Max linków - maksymalna ilość serwisów z linkami. Po osiągnięciu tej liczby linków statycznych nie będzie przybywać.

Jeśli limit dzienny to 10 a max. linków to 500, system będzie każdego dnia umieszczał linki statyczne na 10 nowych serwisach i tak przez 50 dni, do momentu kiedy linki będą na 500 serwisach.

Średnia ilość stron / linków - aktualna ilość serwisów z linkami / ilość podstron z linkami na tych serwisach.

Nie ma możliwości zdefiniowania ilości podstron z linkami na serwis, system przydziela to automatycznie “w zależności od site: < 1,000 - około na co 16 podstronie, >= 1,000 - około na co 256 podstronie.” Tak że jeśli mamy w zestawie 2 różne linki z tą samą ilościa serwisów to przy jednym linku może być np. 7000 podstron z linkami a przy drugim 25000.

Prawda że dało się zrozumieć?

30.03.2009, godz. 22:04

Kategoria: Pozycjonowanie

Linkowanie wewnętrzne - wyniki testu

komentarze: 7

Prawie miesiąc temu pisałem o linkowaniu wewnętrznym i rozpocząłem test mający ustalić kilka rzeczy. Oto pytania które postawiłem i dla niecierpliwych od razu odpowiedzi:

  1. Czy wewnętrzne linkowanie ma znaczący wpływ na pozycje? TAK
  2. Czy rzeczywiście liczy się tylko anchor pierwszego linka? NIE
  3. Czy linki w stopce są OK? TAK

Teraz jak do tego doszedłem, czyli o testowanych witrynach i frazach.

1. Witryna o rowerach (tak się umówmy), site ok. 10000. Usunąłem  z nagłówka linki do strony głównej i zamiast tego w stopce dodałem dwa: “rowery” i “wiadomości dla cyklistów”. Strona poszła w górę na obydwie frazy.

Rowery (16 mln wyników) - z pozycji poza piewszą 300-tką awans w okolice 130 miejsca po 10 dniach i w okolice 90 miejsca po kolejnych 4 dniach. Później obsuwka i powrót, obecnie ok. 160 miejsca, ale to chyba jakaś inna historia.

Wiadomości dla cyklistów (4 mln wyników) - Na początku ok. 110 miejsca, po 10 dniach ok. 50-tego, po kolejnych 4 dniach ok. 15, teraz oscyluje w drugiej dziesiątce.

Wnioski: Linkowanie wewnętrzne działa. Liczy się nie tylko pierwszy link. Linki w stopce są OK (a to niespodzianka dla użytkowników SWL’i…).

2. Witryna o śrubkach, site ok. 100. Na każdej podstronie logo podlinkowane do strony głównej. Dodałem do obrazka alt, początkowo “śrubki”, po 3 dniach zmieniłem na “zakręcone śrubki” (1 mln wyników w google.pl).

Po 8 dniach od pierwszej zmiany z okolicy 120 miejsca nastąpił przeskok w okolice 45 miejsca i ta pozycja utrzymuje się do tej pory.

Wniosek: Warto dodać ALT do podlinkowanego logo.

3. Witryna o kadłubach. Site ok. 7000. Ponownie logo prowadzące do strony głównej i alt=”kadłuby szczecin” (1,3 mln wyników).

W przypadku tej witryny ważne jest to że pozycjonuje ją ktoś inny na różne frazy, przede wszystkim “kadłuby miasto“. Obserwowałem dodatkowo 2 miasta, jedna fraza lekko się obsunęła z drugiej do trzeciej dziesiątki, druga jest przez cały czas na 4 miejscu. Nie wiem jednak po ile linków sypnięto na różne frazy.

Kadłuby Szczecin: W ciągu 6 dni wahanie i z okolicy 210 miejsca zrobiło się 130. Po kolejnych 6 dniach 13 miejsce i po kolejnych 3 dniach drugie.

Wniosek: ALT w logo + linki zewnętrzne = sukces.

Ogólnie? Amerykany nie mają pojęcia. Wkrótce artykuł o moich wrażeniach na temat różnicy w SEO pomiędzy Polską a zachodem.

18.03.2009, godz. 23:09

Netday 2

skomentuj

W ostatni dzień lutego odbyło się lubelskie spotkanie branży internetowej, czyli Netday. Nie widziałem niestety gwiazdy wieczoru, Rafała Agnieszczaka, ponieważ wystąpił jako pierwszy, zanim jeszcze przyszedłem.

Pozostałe prezentacje były dla mnie nadspodziewanie ciekawe, szczególnie ta o możliwościach uzyskania na bardzo korzystnych warunkach unijnego dofinansowania na działalność gospodarczą w dziedzinie świadczenia usług elektronicznych. Akurat dzisiaj interaktywnie.com pisze o tym jak ktoś, a konkretnie spółka powiązana z K2, zgarnęła w tym programie 617 tysięcy złotych polskich.

Ciekawa była również prezentacja o reklamie kontekstowej, czytaj: AdWords, głównie z tego względu że Adam Stadnicki mówił jako właściciel dużego sklepu internetowego, a więc z perspektywy bardzo praktycznej. Osobiście uważam że kupowanie ruchu, jeśli realia ekonomiczne na to pozwalają, ma wiele zalet i jest konkurencyjne w stosunku do pozycjonowania.

Na koniec miałem przyjemność wygłosić krótkie przemówienie na temat tego co się dzieje z Googlemonem, zapowiedzieć uruchomienie serwisu na marzec i zaprosić na bloga. Pytań znowu było wiele a wszystkie dociekliwe. Z kolei osobnik w bluzie od dresu znany jako shpyo reklamował Atlas Wi-Fi.

Spotkanie zakończyło się bardzo inspirującymi rozmowami kuluarowymi, m. in. w gronie pozycjonerów, i małym after party.

05.03.2009, godz. 21:46

Kategoria: Googlemon

Oni nie chcą, żebyś się dowiedział

komentarze: 2

Na początku lutego SEOMOZ zoferował w promocji pełne członkostwo na miesiąc za 1 dolara. Skorzystałem z tej oferty, głównie po to aby zobaczyć ich 3 normalnie niedostępne narzędzia oraz bazę wiedzy, nagromadzoną z pytań dotyczących SEO zadawanych przez ludzi i odpowiedzi redakcji serwisu.

Chyba najciekawszym z narzędzi jest keyword difficulty tool, oceniające jak trudna do wypozycjonowania jest fraza. Zapoznałem się z tym narzędziem i uderzyło mnie to, że liczby na podstawie których określa trudność frazy dotyczą obok ilości wyszukiwań i ilości rezultatów głównie “siły” stron (koncept podobny do Page Rank’u) w pierwszej dziesiątce wyników, pomimo że narzędzie służy do badania słów kluczowych a nie stron jako takich. Chodzi o to, że pozycja strony pod jakimś hasłem być może jest skorelowana z jej PR ale na pewno bardziej z ilością linków do niej z tym hasłem w anchorze.

Tak więc czy nie lepszym miernikiem byłaby ilość linków z określonym anchorem prowadzących do strony? Pewnie tak, problem w tym że wyszukiwarki nie udostępniają tych danych. Każdy wie, że operator link: w Google to żart. Najlepsze co można dostać to Yahoo Site Explorer, który ma jednak istotne ograniczenia, np. to że pokazuje max. 1000 stron z linkami i nie udostępnia danych o anchorach linków. Można te 1000 stron załadować i przeanalizować, są do tego programy, jednak to nie to samo.

Żadna z wiodących wyszukiwarek nie pozwala na zapytania typu inanchor:pozycjonowanie link:googlemon.pl, czyli to co by nas naprawdę interesowało. Powód? Najlepiej podsumowany na blogu MSN w poście o wyłączeniu operatora link: i innych:

We have been seeing broad use of these features by legitimate users but unfortunately also what appears to be mass automated usage for data mining. So for now, we have made the tough call to block all queries with these operators.

A propos MSN / live.com, ta wyszukiwarka ma ciągle ciekawy operator linkfromdomain: pokazujący linki wychodzące z domeny.

Promyk nadziei dla dociekliwych pozycjonerów to Netsprint, który umożliwia łączenie link: z operatorami keywords:, description: i title:. To znaczy, że można przynajmniej poszukać zbliżonych tematycznie stron linkujących do podanej domeny. Wadą Netsprintu jest mały indeks, WP korzystająca z tego samego silnika ma większy. Witaj Wirtualna Polsko!

27.02.2009, godz. 14:22

Kategoria: Pozycjonowanie

Numerowanie wyników wyszukiwania w Google

jeden komentarz

Jest wiele sposobów na sprawdzenie pozycji strony w Google. Czasami najprostsze są najlepsze.

Ludzie wymyślają różne rzeczy, nawet namiastkę monitorowania pozycji w Google Analytics poprzez sprawdzanie, z której strony wyników było wejście na dane hasło. To że można sobie ustawić np. 100 wyników na stronę litościwie pomińmy. Osobiście wolę prostsze i skuteczniejsze rozwiązania - a gdyby tak wyniki w Google były ponumerowane?

Numerowanie pozycji w wynikach wyszukiwania Google

Można to sobie zafundować instalując w przeglądarce SEO stylesheet, czyli arkusz styli automatycznie numerujący wyniki w SERP Google, Yahoo i kilku innych. Więcej szczegółów i instrukcja instalacji na http://seodenver.com/2008/09/30/seo-stylesheet/.

25.02.2009, godz. 14:50

Kategoria: Googlemon

Tagi: ,

Liczy się tylko pierwszy (link)

skomentuj

Ostatnio miałem okazję zapoznać się pobieżnie ze Stomping The Search Engines 2. Na płycie jest kilkanaście prezentacji we flashu z narracją po angielsku.

Pierwszy link wg Stomper Net

Stomping The Search Engines: Liczy się pierwszy link

Zaciekawiło mnie to co autorzy mówią o linkowaniu wewnętrznym, a konkretnie o strukturze strony. A mówią że jeśli na stronie jest kilka linków do innej strony (np. do strony głównej), to Google bierze pod uwagę tekst (anchor) tylko pierwszego w kodzie HTML linka - nawet jeśli ten link ma atrybut nofollow. To znaczy, że na większości stron potencjalnie użyteczne linki z punktu widzenia SEO się marnują, bo nikomu przecież nie zależy na pozycjonowaniu pod hasłem “strona główna” czy podobnymi.

Co więcej, umieszczanie pozycjonowanych fraz w linkach na górze strony byłoby mocno niezręczne, po prostu głupio by to wyglądało gdyby np. link do strony głównej nazywałby się “monitorowanie pozycji”. Stomperzy proponują linki na górze zastąpić innymi, niewidzialnymi dla wyszukiwarki*, lewe menu nawigacyjne przenieść w kodzie za właściwy content, i linkować w treści.

Tylko co jeśli w treści nie ma jak? Czy linki w stopce będą OK? Historia o kolejności linków na matthewjamestaylor.com (co za domena!) sugeruje, że nie. Krótko mówiąc, autor twierdzi, że Google przykłada do linków wagę proporcjonalną do ich miejsca w kodzie HTML, to znaczy im wyżej, tym lepiej, a w stopce to już tylko popłuczyny.

Postanowiłem sprawdzić, czy śmiałe tezy Amerykanów są zgodne z rzeczywistością i rozpocząłem test, którego celem jest ustalenie:

  1. Czy wewnętrzne linkowanie ma znaczący wpływ na pozycje
  2. Czy rzeczywiście liczy się tylko anchor pierwszego linka
  3. I czy linki w stopce są OK czy gorsze od linków na górze strony

Test prawdopodobnie trochę potrwa, więc pamiętaj o regularnym odwiedzaniu tego bloga.

AKTUALIZACJA: Są już wyniki testu linkowania wewnętrznego.

* Jak uczynić linki niewidzialnymi dla Google? Zrobić katalog z przekierowaniem 301 lub 302 i w robots.txt zabronić dostępu do tego katalogu. W linku dać atrybut nofollow i linkować do przekierowania, np. /redirect/wlasciwa_strona.html. Cała ta zabawa ma na celu to, żeby nie linkować do docelowej podstrony z bezużytecznym anchorem.

23.02.2009, godz. 12:33

Kategoria: Googlemon, Optymalizacja

Witaj!

skomentuj

Witaj na blogu googlemon.pl! Blog będzie dotyczył spraw związanych z istotą googlemona, a więc monitorowania pozycji w Google,  pozycjonowania i optymalizacji.

20.02.2009, godz. 22:58

Kategoria: Googlemon