sprawdzanie pozycji w google - logo Googlemon

Blog googlemon.pl

O monitorowaniu pozycji w Google i pozycjonowaniu

Archiwum kategorii ‘Optymalizacja’

Wyniki testu: jak przycisk Google +1 wpływa na pozycje

skomentuj

Minęły dwa tygodnie od rozpoczęcia testu. Jakie są wyniki?

W przypadku Googlemona, 2-3 dni po dodaniu przycisku dało się zauważyć ruch w pozycjach. Trzy frazy w pierwszej dziesiątce podniosły się lekko, o jedno lub dwa miejsca. Jednak patrząc szerzej, były to ruchy mieszczące się w ramach normalnych wahań.

W przypadku drugiej witryny zabrakło nawet takich pozytywnych akcentów, co więcej, jedna z fraz, w miarę stablina, odnotowała spadek o kilka pozycji utrzymujący się do tej pory.

Wniosek jest taki, że w perspektywie dwóch tygodni samo wstawienie przycisku +1 nie ma znaczącego pozytywnego wpływu na pozycje, więc raczej nie należy z takim działaniem wiązać szczególnych nadziei w kontekście pozycjonowania.

16.09.2011, godz. 14:48

Jak przycisk Google +1 wpływa na pozycje: test

skomentuj

Niedawno pojawiły się pogłoski, że samo wstawienie na stronę przycisku Google +1 może mieć wpływ na pozycję strony w Google. Jeśli tak byłoby rzeczywiście, to póki +1 jest jeszcze mało popularne, otwiera się szansa na wyprzedzenie konkurencji.

Najlepiej oczywiście przekonać się na własnej skórze, zamiast polegać na opiniach innych. W związku z tym wstawiłem przycisk +1 na stronę główną Googlemona i na jeszcze inną witrynę. Obydwie strony są dość stabilne jeśli chodzi o pozycje, więc obserwując co się będzie działo można będzie stwierdzić, czy sama obecność przycisku +1 przysparza sympatii Google.  Myślę, że dwa tygodnie do miesiąca wystarczą na wyciągnięcie wniosków.

P.S. Gdyby ktoś miał ochotę wstawić przycisk u siebie, informuję że jest to łatwe - wkleja się kawałek kodu JavaScript.  Szczegóły na stronie Google “+1 your website“.

03.09.2011, godz. 15:45

Test - czy wyróżniający się tytuł strony w wynikach wyszukiwania przyciąga odwiedzających?

skomentuj

Zapewne wiesz, że tytuł strony, czyli tag TITLE, jest ważny dla Google i przez to bardzo istotny przy pozycjonowaniu. Ale tytuł jest również bardzo ważny dla ludzi, bo w wynikach wyszukiwania widzi się tylko tytuł, opis (tag META DESCRIPTION) i adres strony. Przy tym tytuł jest większą czcionką i klika się go, więc najbardziej się wyróżnia.

Z punktu widzenia właściciela strony, webmastera czy marketera celem jest to, aby szukający kliknął właśnie na jego stronę. Zwykle dąży się do tego próbując zająć pierwsze, lub przynajmniej jedno z czołowych miejsc w wynikach wyszukiwania.

Jednocześnie wiadomo, że przed kliknięciem ludzie jednak skanują stronę z wynikami, szczególnie jeśli szukają produktów, a nie informacji. Dlatego można przypuszczać, że dobrze jest, jeśli nasz tytuł jakoś się wyróżnia i przyciąga uwagę.

Te przemyślenia skłoniły mnie do próby przetestowania przyciągających uwagę znaczków w tytule. Przeglądarki niestety nie pokazują prawidłowo w TITLE  nietypowych encji, takich jak ♥ ♦ ♣ ♠, ale nic nie stoi na przeszkodzie żeby wstawić na początku tytułu coś prostszego, chociażby trzy gwiazdki (***). Tak też zrobiłem.

Tytuł strony w wynikach Google

Od jakiegoś czasu Google bardzo szybko indeksuje zmiany na stronie, więc chodziło tylko o to, żeby na okres testu utrzymać taką samą pozycję na określone frazy. Szczęśliwie się złożyło, że taka sytuacja zaistniała przez dwa tygodnie, od trzeciego do szesnastego stycznia, przy czym zmiana TITLE w wynikach pokazała się około ósmego-dziesiątego.

A więc, czy tytuł wyróżniony gwiazdkami pomaga w przyciągnięciu odwiedzających? Porównanie ilości nowych wizyt w pierwszym i drugim tygodniu testu (wejścia z Google, z badanych fraz) sugeruje, że tak. Niezbyt ścisła metodologia i niewielki rozmiar próby nie pozwala stwierdzić tego jednoznacznie, ale wyniki są na tyle obiecujące, że warto przyjrzeć się tej sprawie bliżej.

17.01.2011, godz. 23:21

Kategoria: Biznes, Optymalizacja

Szewc bez butów chodzi, czyli co ty k… wiesz o użyteczności

skomentuj

Dzisiaj wpadła mi w ręce książka Jakoba Nielsena i Marie Tahir pod tytułem Homepage Usability. Polski tytuł brzmi Funkcjonalność Stron WWW, a mowa jest tylko o stronach głównych - między innymi dlatego wolę czytać w oryginale.

Jakob Nielsen jest jednym z najbardziej znanych specjalistów od użyteczności stron www. Dlatego dziwi mnie, że znaczna część książki jest wydrukowana białym tekstem na czarnym tle. Może i wygląda to stylowo, może pełni jakąś funkcję, ale od dawna wiadomo, że najlepiej czyta się czarny tekst na białym tle - kropka.

Nawet autorzy o tym piszą:

Tylko 4% z badanych witryn stosowało biały tekst na czarnym tle. Mimo iż takie rozwiązanie również gwarantuje maksymalny możliwy kontrast, jednak większość ludzi uważa, że taki tekst czyta się gorzej niż czarny tekst na białym tle, który jest bardziej rozpowszechniony i bardziej przypomina tekst drukowany. Jeśli chodzi o tło, to 84% badanych stron głównych używa koloru białego. To rozwiązanie jest najprostsze i zazwyczaj również najlepsze, zwłaszcza jeśli białemu tłu towarzyszy czarny lub bardzo ciemny tekst.

Myślałem że może to polski wydawca tak zaszalał, ale nie - kolory są zgodne z amerykańskim oryginałem.

Sprawdza się stare przysłowie, że szewc bez butów chodzi.

21.12.2010, godz. 19:03

Kategoria: Optymalizacja

Jak działa Google na przykładzie Duplicate Content oraz linków przychodzących i wychodzących

komentarze: 2

Z ciekawością przeczytałem wywiad z Kasparem Szymańskim z Google przeprowadzony przez Piotrka Cichosza. Podobnie jak większość komentujących uważam, że odpowiedzi Kaspara niewiele wnoszą, ale niczego innego nie oczekiwałem. Po prostu w publikacjach pracowników Google trzeba czytać między wierszami, z oczywistych względów:

Powodem, dla którego nie podajemy bardziej konkretnych informacji (…) jest fakt, że poza rzeszami webmasterów dbających o jakość swoich witryn i konsekwentnie wyrabiających reputacje są również osoby, które nie przestają szukać dróg na skróty. Podając więcej informacji w tym zakresie oferowalibyśmy zbyt duże pole do eksperymentowania nieznacznej mniejszości, jednoczenie nie pomagając rzetelnym webmasterom.

W związku z tym uważam, że szukając odpowiedzi na pytania chodzące po głowach osobom zainteresowanym działaniem Google (do których należę), warto pamiętać o jednej złotej zasadzie:

Google nie ma możliwości narzucenia webmasterom własnych obowiązujących standardów, musi dostosowywać swój algorytm do internetowej rzeczywistości.

Oczywiście pozycja Google jako najbardziej popularnej wyszukiwarki na świecie w połączeniu z rosnącą wśród webmasterów świadomością potrzeby optymalizacji stron pod kątem wyszukiwarek pozwala Google na kształtowanie tej rzeczywistości, czego wyrazem są np. wskazówki dla webmasterów.

Google nie może jednak w istotny sposób karać za niedostosowanie do tych standardów, ponieważ pogorszyłoby to jakość zwracanych wyników (w sytuacji kiedy najlepsza z punktu widzenia użytkowników strona jest “niewinna i nieświadoma”, tzn. nie zoptymalizowana wg wskazówek Google). Działa to raczej w drugą stronę, tzn. wskazówki są odbiciem pewnych cech wspólnych dla wartościowych stron.

Jak to wygląda w praktyce? Weźmy dla przykładu pytanie o znaczenie tzw. Duplicate Content. Moim zdaniem DC może mieć wpływ na pozycję w Google jeśli zaistnieje w ramach danej witryny (ponieważ webmaster ma na to wpływ). Jeśli będzie na różnych witrynach, nic to nie szkodzi, ponieważ jest naturalne, że ten sam content pojawia się w wielu miejscach, choćby przez RSS, które z definicji można określić jako DC, lub przez to że rozmaite media publikują materiały pochodzące z tego samego źródła, np. z Polskiej Agencji Prasowej czy z Reutersa. Google może faworyzować jedną z witryn, ale raczej nie ukarze innych.

I jak czytamy w odpowiedzi na pytanie o powtarzające się treści:

W przypadku spamu w indeksie Google należy wysłać raport spamu, a w kwestiach kradzieży treści autorskiej polecam odpowiednie zgłoszenie.

Czyli mówiąc wprost: duplicate content może zaszkodzić jedynie jeśli ktoś zgłosi go jako spam lub kradzież treści.

Możemy zastanawiać sie też nad linkami przychodzącymi i wychodzącymi, czy linki przychodzące mogą zaszkodzić. Ta kwestia pojawia się w wywiadzie, w pytaniu 4:

Co zrobić gdy nasza nowa-stara domena, została przez nas oczyszczona, zgłoszona do Google i dalej posiada linki z dziwnych miejsc (złe otoczenie) na dziwne spamerskie hasła (np. viagra itp)?

I odpowiedź Kaspara:

Nic, jak już o tym wcześniej pisałem. Skoncentruj się na rozbudowie serwisu oraz na dodawaniu treści wysokiej jakości :-)

Przytoczę fragment z artykułu o którym mowa:

Jeżeli prośby o usunięcie niechcianych linków nie pomogą, nie warto przejmować się tym problemem zbyt długo. Generalnie, webmasterzy nie mają tak dużego wpływu na to, kto do ich stron linkuje. Warto się skoncentrować na czynnikach, nad którymi ma się kontrolę (…)

Webmasterzy nie mają wpływu na to, kto do nich linkuje, a więc Google musi wziąć to pod uwagę i nie może zbytnio karać za linki przychodzące złej jakości, np. z systemów wymiany linków. A że w praktyce można dostać bana - to swoją drogą.

Inna sprawa jest kiedy witryna sama linkuje do złego sąsiedztwa - ten czynnik jest pod kontrolą webmastera, więc jeśli ktoś ma problemy przez umieszczenie np. linków rotacyjnych z systemu w stopce, to sam jest sobie winien. I sam może to naprawić, usuwając te linki.

W praktyce nikt rozsądny nie umieści na pozycjonowanej stronie linków rotacyjnych, natomiast co do użycia linków przychodzących z systemu - owszem, dlaczego nie?

04.02.2010, godz. 22:08

Podpowiedzi wyszukiwania lepsze niż Keywords Tool

jeden komentarz

Pierwszym wyborem przy doborze słów kluczowych jest Google Keywords Tool. Okazuje się jednak, że przydatnym narzędziem mogą być podpowiedzi wyszukiwania, czyli rozwijana lista sugerowanych fraz pokazująca się podczas wpisywania szukanych słów.

Podpowiedzi wyszukiwania Google

Zaleta podpowiedzi polega na tym, że pokazują to, czego nie pokazuje Keywords Tool. Na obrazku widać podpowiedzi dla słowa psychotesty. Łatwo sprawdzić, że Keywords Tool nie pokaże tych wyników samo z siebie, mimo że byłoby to na miejscu ze względu na adekwatność i ilość wyszukiwań (apropos, z tego co zauważyłem podpowiedzi pokazują się mniej więcej w kolejności od najczęściej wyszukiwanych wg Keywords Tool). Co więcej, nie pokaże ich nawet w propozycjach dla frazy psychotesty dla, a to już moim zdaniem trochę dziwne.

Kolejnym plusem jest szybkość działania podpowiedzi. W sumie mogą być użytecznym dodatkiem przy badaniu słów kluczowych.

Linkowanie wewnętrzne - wyniki testu

komentarze: 7

Prawie miesiąc temu pisałem o linkowaniu wewnętrznym i rozpocząłem test mający ustalić kilka rzeczy. Oto pytania które postawiłem i dla niecierpliwych od razu odpowiedzi:

  1. Czy wewnętrzne linkowanie ma znaczący wpływ na pozycje? TAK
  2. Czy rzeczywiście liczy się tylko anchor pierwszego linka? NIE
  3. Czy linki w stopce są OK? TAK

Teraz jak do tego doszedłem, czyli o testowanych witrynach i frazach.

1. Witryna o rowerach (tak się umówmy), site ok. 10000. Usunąłem  z nagłówka linki do strony głównej i zamiast tego w stopce dodałem dwa: “rowery” i “wiadomości dla cyklistów”. Strona poszła w górę na obydwie frazy.

Rowery (16 mln wyników) - z pozycji poza piewszą 300-tką awans w okolice 130 miejsca po 10 dniach i w okolice 90 miejsca po kolejnych 4 dniach. Później obsuwka i powrót, obecnie ok. 160 miejsca, ale to chyba jakaś inna historia.

Wiadomości dla cyklistów (4 mln wyników) - Na początku ok. 110 miejsca, po 10 dniach ok. 50-tego, po kolejnych 4 dniach ok. 15, teraz oscyluje w drugiej dziesiątce.

Wnioski: Linkowanie wewnętrzne działa. Liczy się nie tylko pierwszy link. Linki w stopce są OK (a to niespodzianka dla użytkowników SWL’i…).

2. Witryna o śrubkach, site ok. 100. Na każdej podstronie logo podlinkowane do strony głównej. Dodałem do obrazka alt, początkowo “śrubki”, po 3 dniach zmieniłem na “zakręcone śrubki” (1 mln wyników w google.pl).

Po 8 dniach od pierwszej zmiany z okolicy 120 miejsca nastąpił przeskok w okolice 45 miejsca i ta pozycja utrzymuje się do tej pory.

Wniosek: Warto dodać ALT do podlinkowanego logo.

3. Witryna o kadłubach. Site ok. 7000. Ponownie logo prowadzące do strony głównej i alt=”kadłuby szczecin” (1,3 mln wyników).

W przypadku tej witryny ważne jest to że pozycjonuje ją ktoś inny na różne frazy, przede wszystkim “kadłuby miasto“. Obserwowałem dodatkowo 2 miasta, jedna fraza lekko się obsunęła z drugiej do trzeciej dziesiątki, druga jest przez cały czas na 4 miejscu. Nie wiem jednak po ile linków sypnięto na różne frazy.

Kadłuby Szczecin: W ciągu 6 dni wahanie i z okolicy 210 miejsca zrobiło się 130. Po kolejnych 6 dniach 13 miejsce i po kolejnych 3 dniach drugie.

Wniosek: ALT w logo + linki zewnętrzne = sukces.

Ogólnie? Amerykany nie mają pojęcia. Wkrótce artykuł o moich wrażeniach na temat różnicy w SEO pomiędzy Polską a zachodem.

18.03.2009, godz. 23:09

Liczy się tylko pierwszy (link)

skomentuj

Ostatnio miałem okazję zapoznać się pobieżnie ze Stomping The Search Engines 2. Na płycie jest kilkanaście prezentacji we flashu z narracją po angielsku.

Pierwszy link wg Stomper Net

Stomping The Search Engines: Liczy się pierwszy link

Zaciekawiło mnie to co autorzy mówią o linkowaniu wewnętrznym, a konkretnie o strukturze strony. A mówią że jeśli na stronie jest kilka linków do innej strony (np. do strony głównej), to Google bierze pod uwagę tekst (anchor) tylko pierwszego w kodzie HTML linka - nawet jeśli ten link ma atrybut nofollow. To znaczy, że na większości stron potencjalnie użyteczne linki z punktu widzenia SEO się marnują, bo nikomu przecież nie zależy na pozycjonowaniu pod hasłem “strona główna” czy podobnymi.

Co więcej, umieszczanie pozycjonowanych fraz w linkach na górze strony byłoby mocno niezręczne, po prostu głupio by to wyglądało gdyby np. link do strony głównej nazywałby się “monitorowanie pozycji”. Stomperzy proponują linki na górze zastąpić innymi, niewidzialnymi dla wyszukiwarki*, lewe menu nawigacyjne przenieść w kodzie za właściwy content, i linkować w treści.

Tylko co jeśli w treści nie ma jak? Czy linki w stopce będą OK? Historia o kolejności linków na matthewjamestaylor.com (co za domena!) sugeruje, że nie. Krótko mówiąc, autor twierdzi, że Google przykłada do linków wagę proporcjonalną do ich miejsca w kodzie HTML, to znaczy im wyżej, tym lepiej, a w stopce to już tylko popłuczyny.

Postanowiłem sprawdzić, czy śmiałe tezy Amerykanów są zgodne z rzeczywistością i rozpocząłem test, którego celem jest ustalenie:

  1. Czy wewnętrzne linkowanie ma znaczący wpływ na pozycje
  2. Czy rzeczywiście liczy się tylko anchor pierwszego linka
  3. I czy linki w stopce są OK czy gorsze od linków na górze strony

Test prawdopodobnie trochę potrwa, więc pamiętaj o regularnym odwiedzaniu tego bloga.

AKTUALIZACJA: Są już wyniki testu linkowania wewnętrznego.

* Jak uczynić linki niewidzialnymi dla Google? Zrobić katalog z przekierowaniem 301 lub 302 i w robots.txt zabronić dostępu do tego katalogu. W linku dać atrybut nofollow i linkować do przekierowania, np. /redirect/wlasciwa_strona.html. Cała ta zabawa ma na celu to, żeby nie linkować do docelowej podstrony z bezużytecznym anchorem.

23.02.2009, godz. 12:33

Kategoria: Googlemon, Optymalizacja